Nasz artykuł w dużym skrócie
- Porażka Lechii Tomaszów u siebie – tomaszowianie musieli uznać wyższość rywali, przegrywając na własnym boisku ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki 1:2.
- Fatalna pierwsza połowa gospodarzy – drużyna gości ustawiła wynik spotkania jeszcze przed przerwą. Pierwszą bramkę zdobył Jakub Tyska, a niedługo później niefortunne, samobójcze trafienie zanotował Bartosz Winkler.
- Zdecydowana dominacja i spóźniony pościg – w drugiej odsłonie Lechia ruszyła do odrabiania strat. Łukasz Racis ostro opieczętował poprzeczkę, a Daniel Chwałowski zdołał strzelić gola w 94. minucie, jednak na wyrównanie zabrakło już cennych sekund.
Do sobotniego spotkania Lechia Tomaszów Mazowiecki przystępowała z poważnymi problemami kadrowymi. Kontuzje i drobniejsze urazy zmusiły trenera Bartosza Grzelaka do zmian zarówno w meczowej osiemnastce, jak i podstawowym składzie. Mimo osłabień gospodarze od początku próbowali grać odważnie i szukać miejsca pod bramką Świtu.
Dobry początek, ale pierwszy uderzył Świt
W 14. minucie blisko stworzenia bardzo groźnej sytuacji był Marcin Pieńkowski. Wbiegł w pole karne, minął dwóch rywali i wycofał piłkę przed „szesnastkę” do Kacpra Popławskiego. Ten uderzył bez przyjęcia, ale strzał w ostatniej chwili zablokował jeden z obrońców.
Trzy minuty później gospodarze zapłacili za tę niewykorzystaną szansę.
Po wymianie podań w środku pola piłka trafiła do Jakuba Tyski, który znalazł się na skraju pola karnego. Zawodnik Świtu zdecydował się na techniczne, podkręcone uderzenie i posłał futbolówkę tuż przy słupku bramki Lechii. Goście prowadzili 1:0.
Jeszcze boleśniejszy dla tomaszowian był fragment gry z 29. minuty. W polu karnym Lechii zrobiło się gorąco, do piłki dopadł Kuba Wiśniewski, a po jego strzale futbolówka odbiła się od Bartosza Winklera i wpadła do bramki. Samobójcze trafienie oznaczało 0:2.
Lechia próbowała odpowiedzieć. W 34. minucie po odbiorze piłki Miłosz Pawlusiński uruchomił na lewej stronie Łukasza Racisa. Ten zszedł do środka i mocno uderzył, ale świetnie interweniował bramkarz Świtu Patryk Pietruszewski.
Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Po przerwie zobaczyliśmy inną Lechię
Jeśli pierwsze 45 minut należało do gości, to po zmianie stron obraz meczu wyraźnie się zmienił. Lechia ruszyła zdecydowanie wyżej, agresywniej i z większą energią.
Już w 50. minucie niezwykle blisko gola był Racis. Jego uderzenie po rykoszecie od nogi obrońcy Świtu trafiło w poprzeczkę. Do kontaktowej bramki zabrakło centymetrów.
Tomaszowianie zaczęli coraz częściej pojawiać się w okolicach pola karnego rywali. Świt cofnął się, zagęścił przestrzeń przed własną bramką i coraz wyraźniej koncentrował się na pilnowaniu wypracowanej w pierwszej połowie przewagi. Goście swoich szans szukali przede wszystkim w kontratakach.
Lechia naciskała, ale brakowało tego, co w piłce nożnej jest walutą najcenniejszą – skutecznego ostatniego uderzenia.
Chwałowski dał nadzieję. Niestety za późno
Emocje wróciły jeszcze w doliczonym czasie gry.
W 94. minucie Lechia otrzymała rzut wolny z lewej strony boiska. Do piłki podszedł Daniel Chwałowski. Jego dośrodkowanie zmieniło się w bezpośredni strzał. W polu karnym zrobiło się tłoczno, zasłonięty bramkarz nie zdołał skutecznie interweniować, a futbolówka – nietknięta przez żadnego z zawodników – wpadła do siatki.
Było 1:2 i na moment odżyła nadzieja, że gospodarze mogą wyrwać Świtowi jeszcze jeden punkt.
Na kolejny atak zabrakło jednak czasu.
Świt Nowy Dwór Mazowiecki wygrał w Tomaszowie Mazowieckim 2:1, a Lechii pozostał spory niedosyt. Szczególnie po drugiej połowie, w której zielono-czerwoni pokazali, że mimo osłabionego składu byli w stanie zepchnąć rywala do defensywy.
To jednak kolejny mecz przypominający piłkarską prawdę starą jak sama gra: przewaga i dobre sytuacje mają znaczenie dopiero wtedy, gdy kończą się piłką w siatce.
Lechia Tomaszów Mazowiecki – Świt Nowy Dwór Mazowiecki 1:2 (0:2)
Bramki: Daniel Chwałowski 90+4 – Jakub Tyska 17, Bartosz Winkler 29 (samobójcza).
Lechia: Mateusz Awdziewicz – Bartłomiej Chyb, Maksym Rosiński (Eryc Papiernik), Bartosz Winkler, Krystian Kolasa, Marcin Pieńkowski, Eryk Kaproń, Artur Czupryński (60. Bartosz Bogus), Miłosz Pawlusiński (74. Daniel Chwałowski) – Łukasz Racis, Kacper Popławski (74. Maksymilian Bogusławski).
Żółte kartki: Eryk Kaproń, Bartosz Bogus, Krystian Kolasa, Bartosz Winkler, Marcin Orzechowski (Lechia) – Kuba Wiśniewski, Marcin Manikowski, Karol Żbikowski (Świt)



Napisz komentarz
Komentarze