23.10.2026, 12 kolejka Ekstraklasy
WIDZEW ŁÓDŹ – GÓRNIK ZABRZE 1:1 (1:1)
Widzew zaczął bardzo dobrze bo już w 9’ po wymianie piłki między Malesem i Gazibegovicem, ten pierwszy miękko wrzuca w pole karne. W gąszczu zawodników Papanikolau lekko strąca piłkę w kierunku bramki. Z perspektywy wielu kibiców wydawało się, że piłka znalazła się w bramce i zaczęli oni celebrować gola. Niestety, piłka przeleciała minimalnie obok bramki.
Górnik odpowiedział ciekawą akcją ledwie minutę później. Po krótkiej wymianie podań w okolicy pola karnego Widzewiaków piłka trafiła do Inoussy, który uderzył z pierwszej piłki, jednak minimalnie niecelnie.
W 15’ spotkania Widzew otworzył wynik meczu. Do centry z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Świderski i głową skierował piłkę do siatki. Piłka jeszcze skozłowała tuż przed interweniującym bramkarzem Schulze i obrońcą Janżą. Nie bez zasług był w tej akcji Shehu, który stojąc tyłem co prawda nie zmienił o prawda lotu piłki, ale zasłonił interweniującego bramkarza i obrońcę.
W 27’ od wyrównania uchronił Łodzian Drągowski. Liseth zakręcił obrońcą Widzewa (Visus) i zbiegł do środka i gdzieś z ok. 20m prostopadłym podaniem uruchomił wchodzącego w uliczkę Bernardo. Ten, w sytuacji niemal sam na sam, przegrał pojedynek z bramkarzem Widzewa. Kolejna dobra akcja Górnika znów mogła przynieść wyrównanie. Uciekający lewą stroną Janża dośrodkował na 11 metr, gdzie Bernardo odegrał do Lisetha, który mocnym strzałem trafił właśnie w Bernardo i piłka wyszła na aut bramkowy.
W 39’ okazję na podwyższenie prowadzenia miał Widzew. Lewą stroną boiska akcję zainicjował Shehu wrzucając w pole karne z około 30m. Po zagraniu głową przez obrońcę Górnika piłka trafiła do Malesa, który lekkim podaniem podał do stojącego tuż przed Shulze Korviga. Kornvig będąc 6m przed bramka trafił właśnie w bramkarza Zabrzan.
Zamiast podwyższenia wyniku gospodarze stracili bramkę. Akcję w środku pola zaczął Frederico. Piłka jak po sznurku przeszła do Lisetha, Inoussy i Urbańskiego. Ten ostatni podprowadził jeszcze metr i huknął z około 20 metrów tuż przy swoim prawym słupku. Pomimo ofiarnej parady, Drągowski był bez szans wobec mierzonego, soczystego strzału Zabrzanina.
Po wyrównanej pierwszej połowie, w drugiej dominowała ekipa z Górnego Śląska. Już w 46’ po akcji kombinacyjnej lewą stroną z trudnej pozycji, z ostrego kąta tuż przy linii końcowej huknął Hojholt. Piłka uderzyła w zewnętrzną część słupka i wyszła w boczny sektor boiska. W 66’ Zabrzanie przeprowadzili kolejną akcję. Do prostopadłym podaniu Chłania do odbitej piłki dopadł Frederico i pierwszej piłki podał gdzieś na 17m tuż za linię pola karnego do Bernardo, który nie namyślając się strzelił i znów Drągowski musiał interweniować. 69’ to kolejny atak Górników. Piłkę z okolic bliższych połowie boiska w pole karne próbuje wstrzelić Janicki. Tę pod nogi Urbańskiego niefrasobliwie odbija Visu. Urbański do Lisetha, który zostawia jednak piłkę Federico. Strzał Hiszpana broni Drągowski. W tej samej minucie znów dwójkowa akcja Liseth – Federco i Drągowski znów musi interweniować po sprytnym, plasowanym strzale przy słupku. W 72’ po serii podań pod polem karnym z boku wrzuca ostro Janża. Piłki nie sięgnął bramkarz Widzewa, ale nie miał szans dojść do niej żaden z Zabrzan.
Widzew próbował się odgryzać, jak w 70’ kiedy Shehu zagrał do Bergiera, który przedłużył do schodzącego na skrzydło Biuka. Chorwat odegrał do Bergiera, ale ten niemrawo próbował dojść do piłki w polu karnym i sytuację z łatwością wyjaśnili Zabrzanie.
Mimo słabszej gry w 2. połowie, to właśnie Łodzianie mieli szansę przechylić szalę na swoją korzyść. Najpierw będący w okolicach narożnika pola karnego Shehu, otrzymał podanie z głębi pola od Alvareza, i podał do Biuka. Chorwat znów w uliczkę do wychodzącego na pozycję Bergiera. Brak zdecydowania napastnika Widzewa sprawił, że strzał kończący okazał się zbyt lekki i wprost w bramkarza. Z kolei w doliczonym czasie gry silnym strzałem zza linii pola karnego popisał się Alvarez. Shulze zdołał jednak obronić strzał.
Biorąc pod uwagę całą otoczkę wokół Widzewa przed sezonem i nadzieje z nią związaną, nie dziwi rosnące z każdym meczem rozczarowanie kibiców tego klubu. Jednak gdy weźmie się pod uwagę miejsce w tabeli i grę obu drużyn przed tym meczem oraz trudne warunki jakie postawili gospodarzom Zabrzanie, to wynik meczu należy uznać za dobry dla Łodzian, a rozczarowani mogą być bardziej kibice Górnika.
Z wysokości trybun (J.Ch i A.Ch)
Widzew Łódź - Górnik Zabrze 1:1 (1:1)
Bramki
1:0 - Karol Świderski 16'
1:1 - Kacper Urbański 40'
Składy:
Widzew: Bartłomiej Drągowski - Jusuf Gazibegović (77’ Marcel Krajewski), Przemysław Wiśniewski, Ricardo Visus, Steve Kapuadi (60’ Christopher Cheng) - Giannis Papanikolaou - Darian Males (77’ Fran Alvarez), Emil Kornvig, Juljan Shehu, Mariusz Fornalczyk (21’ Stipe Biuk) - Karol Świderski (60’ Sebastian Bergier).
Górnik: Philipp Schulze - Ondrej Zmrzly, Rafał Janicki, Josema, Erik Janza - Malthe Hojholt, Paulo Bernardo - Peter Federico, Kacper Urbański (88’ Jarosław Kubicki), Zeidane Inoussa (63’ Maksym Chłań) - Sondre Liseth (74’ Erik Prekop).
Sędziował: Karol Arys (Szczecin).
Żółte kartki: Papanikolaou (Widzew) - Hojholt (Górnik).
Widzów: 16 493.



Napisz komentarz
Komentarze