Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 1 listopada 2026 23:13
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Requiem dla utraconego raju. Kiedy rozpacz odzyskuje gitarowy ciężar

John Milton, pisząc „Raj utracony”, stworzył jedną z najbardziej przejmujących opowieści o upadku, buncie i niemożności odzyskania dawnej niewinności. Gdyby jednak szukać współczesnej muzycznej ilustracji jego poematu, trudno byłoby znaleźć zespół bardziej odpowiedni niż Paradise Lost. Brytyjczycy przez lata wędrowali pomiędzy metalowym piekłem, gotycką melancholią i elektronicznym czyśćcem, aby w 2007 roku powrócić z albumem „In Requiem”. Płytą, która brzmi jak msza żałobna odprawiana w ruinach katedry, gdzie zamiast organów rozbrzmiewają ciężkie gitary, a modlitwę zastępuje chropowaty głos Nicka Holmesa. Nie ma tutaj nadziei na łatwe zbawienie. Są popioły dawnych marzeń, poczucie nieuchronności i melodie, które potrafią poruszyć mocniej niż najbardziej dramatyczny krzyk. Gregor Mackintosh gra na gitarze tak, jakby próbował odnaleźć coś bezpowrotnie utraconego, Aaron Aedy buduje potężne ściany dźwięku, a Holmes śpiewa głosem człowieka, który dawno przestał wierzyć w szczęśliwe zakończenia. „In Requiem” nie jest powrotem do młodości. To spotkanie z własną przeszłością po latach rozczarowań, błędów i doświadczeń. Najtrudniejsza podróż nie prowadzi bowiem przez ocean, lecz w głąb samego siebie.

Paradise Lost. Od narodzin gothic metalu do elektronicznego czyśćca

Historia Paradise Lost należy do najbardziej fascynujących opowieści o artystycznych przemianach w europejskim metalu. Grupa powstała w 1988 roku w Halifax w hrabstwie West Yorkshire, a jej pierwsze albumy – „Lost Paradise” (1990) i „Gothic” (1991) – odegrały fundamentalną rolę w rozwoju death-doom metalu i gothic metalu. Wraz z My Dying Bride i Anathemą Brytyjczycy stworzyli muzyczny krajobraz, w którym ciężar gitar spotykał się z melancholią, a agresja ustępowała miejsca refleksji nad śmiercią, samotnością i przemijaniem. Kolejne wydawnictwa, „Shades of God” (1992), „Icon” (1993) i „Draconian Times” (1995), przyniosły stopniowe odejście od deathmetalowej surowości ku bardziej melodyjnemu, monumentalnemu brzmieniu. Właśnie wtedy zespół osiągnął równowagę pomiędzy ciężarem a przystępnością. Nick Holmes ograniczał ekstremalne partie wokalne, Gregor Mackintosh tworzył charakterystyczne melodie gitarowe, a cała grupa wypracowała styl rozpoznawalny już po kilku taktach. Można odnaleźć w nim Black Sabbath, ale również The Sisters of Mercy, Fields of the Nephilim i Joy Division. Była to muzyka ludzi, którzy kochali metal, lecz równie silnie fascynowała ich mroczna estetyka brytyjskiego rocka alternatywnego.

Później rozpoczęła się jedna z najbardziej kontrowersyjnych przemian w historii zespołu. „One Second” (1997) wprowadził elektronikę i gotycki rock, „Host” (1999) niemal całkowicie porzucił metalowe instrumentarium na rzecz brzmienia kojarzącego się z Depeche Mode, a kolejne albumy próbowały odnaleźć kompromis pomiędzy nowoczesnością a dawną tożsamością. Wielu fanów uznało ten okres za zdradę metalowych korzeni. Inni dostrzegali w nim artystyczną odwagę. „In Requiem”, jedenasty album studyjny Paradise Lost, ukazał się 21 maja 2007 roku nakładem Century Media Records. Producentem został Rhys Fulber, znany ze współpracy z Front Line Assembly i Fear Factory, a miks przygotował Mike Fraser. Zespół nagrał materiał w składzie: Nick Holmes – wokal, Gregor Mackintosh i Aaron Aedy – gitary, Steve Edmondson – bas oraz Jeff Singer – perkusja. Jedenaście kompozycji tworzy około 45-minutową całość, znacznie bardziej gitarową i bezpośrednią niż wcześniejsze eksperymentalne wydawnictwa. Okładka autorstwa Setha Siro Antona, greckiego artysty związanego z Septicflesh, przedstawia bladą, skrzydlatą postać przypominającą upadłego anioła. To niemal gotycki obraz żałoby – jakby Caravaggio postanowił namalować bohatera filmu Davida Lyncha, pozbawiając przedstawienie ostatnich promieni światła.

„Never for the Damned”, „Ash & Debris” i „The Enemy”. Gitary wracają do piekła

Już otwierający album „Never for the Damned” rozwiewa wątpliwości dotyczące muzycznego kierunku. Gitary brzmią ciężko, rytm posiada niemal doommetalową stanowczość, a charakterystyczne melodie Gregora Mackintosha przywołują najlepsze fragmenty „Icon”. Utwór rozpoczyna się niczym powolny marsz skazańców, aby następnie przejść w bardziej dynamiczne partie. Nick Holmes śpiewa z chropowatą ekspresją, która momentami przybliża go do Jamesa Hetfielda z okresu „Load”, ale zachowuje właściwy Paradise Lost melancholijny dystans. Jest w tym coś z człowieka, który nie próbuje już przekonywać świata o własnej niewinności, ponieważ dawno zrozumiał, że żaden sąd nie będzie sprawiedliwy. Tytuł można odczytywać jako deklarację przeznaczenia potępionych. W „Boskiej komedii” Dantego nad bramą piekła widnieje wezwanie do porzucenia nadziei. Paradise Lost nie tworzą ilustracji włoskiego poematu, lecz emocjonalna atmosfera kompozycji przywołuje podobną nieuchronność. Ciężkie riffy stają się muzycznym odpowiednikiem wyroku, którego nie sposób odwołać.

„Ash & Debris” wprowadza więcej dynamiki i jeden z najbardziej chwytliwych refrenów albumu. Gitara Aarona Aedy’ego nadaje kompozycji zdecydowany rytm, podczas gdy Mackintosh prowadzi charakterystyczną melodyjną linię. To właśnie taki dialog instrumentów uczynił Paradise Lost jednym z najważniejszych zespołów gothic metalu. Jedna gitara buduje ciężar, druga opowiada historię. Popiół i szczątki z tytułu stają się metaforą rozpadu, ale również pamięci o tym, co kiedyś istniało. W „Ziemi jałowej” T.S. Eliot przedstawiał świat rozbity na fragmenty, w którym dawne znaczenia utraciły stabilność. „Ash & Debris” przywołuje podobny nastrój, choć przemawia językiem metalowego riffu. „The Enemy”, jeden z singli promujących płytę, jest utworem bardziej zwartym i bezpośrednim, z wyraźnym refrenem oraz chóralnymi elementami w tle. Tytułowy wróg nie musi być konkretną osobą. Może symbolizować lęk, nienawiść albo destrukcyjną część osobowości. W „Doktorze Jekyllu i panu Hyde” Roberta Louisa Stevensona zło nie przychodzi z zewnątrz. Jest częścią człowieka, który próbuje ukrywać je pod maską moralnej nieskazitelności. Podobną niejednoznaczność odnajduję w „The Enemy”. Jackie Smit z „Chronicles of Chaos”, mimo bardzo dobrej oceny całego albumu, uznał tę kompozycję za najsłabszy jego fragment, zarzucając jej przewidywalność. Trudno całkowicie odrzucić ten argument, choć siłą utworu pozostaje właśnie prostota.

„Praise Lamented Shade” i „Requiem”. Msza żałobna w ruinach katedry

„Praise Lamented Shade” przynosi wyraźne uspokojenie. Pojawia się więcej przestrzeni, delikatniejsze aranżacje i melancholia przypominająca elektroniczne eksperymenty zespołu. Utwór pokazuje, że powrót do gitarowego ciężaru nie oznaczał całkowitego odrzucenia doświadczeń z okresu „Host”. Paradise Lost wykorzystali je do budowania kontrastów. Muzyczna cisza, subtelna elektronika i spokojniejsze melodie pozwalają cięższym fragmentom zabrzmieć jeszcze mocniej. To ważna umiejętność, o której część metalowych zespołów zapomina. Nieustanna agresja może ostatecznie przestać robić wrażenie. Dopiero zestawienie jej z ciszą przywraca muzyce dramatyczną siłę. Podobnie działa światło w malarstwie Rembrandta – znaczenie jasnych fragmentów wynika z otaczającej je ciemności.

Tytułowy „Requiem” stanowi emocjonalne centrum albumu. Kompozycja łączy monumentalny gitarowy ciężar z melancholijną melodyką Gregora Mackintosha. Już sam tytuł przywołuje tradycję mszy żałobnej, choć Brytyjczycy nie tworzą muzyki liturgicznej. Interesuje ich raczej symbolika requiem: pamięć, żal, przemijanie i próba pogodzenia się z nieuchronnością końca. Gitary brzmią jak dzwony nad opuszczonym miastem, rytm jest ciężki, lecz nie monotonny, a partie prowadzące Mackintosha posiadają niemal śpiewny charakter. Można odnaleźć tutaj coś z „A Dying Wish” i bardziej melancholijnych fragmentów „Icon”, choć produkcja jest zdecydowanie nowocześniejsza. Holmes momentami wykorzystuje ostrzejszą ekspresję, przypominającą najwcześniejsze lata zespołu. Właśnie tutaj najlepiej ujawnia się paradoks twórczości Paradise Lost: muzyka poświęcona rozpaczy potrafi być niezwykle piękna. Melodia, zamiast pogłębiać poczucie beznadziei, przynosi rodzaj oczyszczenia. Podobnie działa „Requiem” Mozarta, choć porównanie dotyczy emocjonalnego mechanizmu, a nie formy muzycznej. Można również przywołać „Tren VIII” Jana Kochanowskiego, w którym pustka po utracie bliskiej osoby staje się niemal fizyczną obecnością. Paradise Lost udowadniają, że najbardziej bolesne bywa nie to, co pozostaje, lecz właśnie to, czego już nie ma.

„Unreachable”, „Prelude to Descent” i „Fallen Children”. Własne demony i utracona niewinność

„Unreachable” jest jednym z najciekawszych dowodów, że Paradise Lost nie zamierzali wymazać swojej elektronicznej przeszłości. Syntezatorowe tło i bardziej oszczędne aranżacje przywołują klimat „One Second” i „Host”, ale cięższe gitary nadają kompozycji odmienną strukturę. To muzyka pełna dystansu, chłodu i emocjonalnej niedostępności. Tytuł można interpretować jako symbol relacji, której nie da się już odbudować, albo człowieka zamykającego się przed światem. W „Obcym” Alberta Camusa główny bohater doświadcza rzeczywistości w sposób emocjonalnie odległy, jakby nie potrafił uczestniczyć w niej na takich samych zasadach jak inni. „Unreachable” wywołuje podobne skojarzenia. Holmes śpiewa bardziej powściągliwie, niemal obojętnie, a muzyka buduje atmosferę wyobcowania. To jeden z momentów, w których wyraźnie słychać, że inspiracje Depeche Mode nadal pozostają częścią artystycznej osobowości Paradise Lost.

„Prelude to Descent” przywraca zdecydowany gitarowy ciężar, ale zachowuje melodyjną elegancję. Tytułowe preludium do upadku może przywoływać „Fausta” Goethego, gdzie pragnienie przekroczenia ludzkich ograniczeń prowadzi do moralnie dwuznacznego układu. Muzyka rozwija się jak marsz ku katastrofie, której nie sposób zatrzymać. To jeden z powodów, dla których „In Requiem” nie jest prostym powrotem do „Draconian Times”. Zespół odzyskał ciężkie riffy, ale wykorzystał także doświadczenia zdobyte podczas eksperymentalnego okresu. Elektronika, oszczędniejsze melodie i bardziej przejrzysta struktura piosenek nie zniknęły. Zostały podporządkowane gitarowej całości. „Fallen Children” przynosi natomiast więcej metalowej stanowczości. W ciężkich riffach można odnaleźć gniew, ale nie jest to bunt młodego człowieka przekonanego, że wystarczy zburzyć istniejący porządek, aby zbudować lepszy świat. Brzmi raczej jak rozczarowanie kogoś, kto widział już zbyt wiele nieudanych rewolucji. Tytułowe upadłe dzieci przywołują „Władcę much” Williama Goldinga, w którym cywilizacyjne zasady rozpadają się pod wpływem strachu, przemocy i pragnienia dominacji. Melodyjne partie gitar Paradise Lost nie przynoszą ukojenia. Przypominają raczej o niewinności, której nie można odzyskać.

„Beneath Black Skies”, „Sedative God” i „Your Own Reality”. Pod czarnym niebem

„Beneath Black Skies” należy do najbardziej charakterystycznych kompozycji wydawnictwa. Potężne riffy, melodyjne linie gitarowe i mroczny wokal przywołują klasyczny okres działalności zespołu. To muzyka mogąca stanowić pomost pomiędzy „Icon” a „Draconian Times”, choć jej brzmienie pozostaje zdecydowanie współczesne. Czarne niebo z tytułu można potraktować jako metaforę egzystencjalnego niepokoju. W „Procesie” Franza Kafki Józef K. zostaje uwikłany w rzeczywistość, której zasad nie rozumie, a każda próba odzyskania kontroli prowadzi do kolejnych rozczarowań. Paradise Lost budują podobne poczucie bezradności za pomocą gitarowego ciężaru i posępnej melodii. Szczególnie imponuje tutaj Gregor Mackintosh, którego wielkość nie wynika z technicznej ekwilibrystyki, lecz umiejętności komponowania motywów rozpoznawalnych po kilku dźwiękach. W świecie pełnym instrumentalnych wirtuozów to talent równie cenny, a może nawet rzadszy.

„Sedative God” jest jedną z bardziej intrygujących kompozycji albumu. Sam tytuł – „Uspokajający Bóg” – prowokuje do refleksji nad rolą wiary, autorytetu i ludzkiej potrzeby bezpieczeństwa. Czy człowiek poszukuje duchowej prawdy, czy czasami jedynie sposobu na uśmierzenie lęku? Czy przekonania mogą stać się rodzajem emocjonalnego znieczulenia? Podobne pytania odnajdujemy w filozofii Nietzschego, choć Paradise Lost nie tworzą przecież traktatu filozoficznego. Wykorzystują charakterystyczne dla siebie symbole do budowania atmosfery nieufności wobec prostych odpowiedzi. Album zamyka „Your Own Reality”, utwór bardziej melodyjny i refleksyjny. Po wcześniejszych ciężkich kompozycjach otrzymujemy zakończenie, które nie próbuje narzucić słuchaczowi jednoznacznej odpowiedzi. Tytułowa własna rzeczywistość może być schronieniem przed światem, ale również więzieniem zbudowanym z przekonań i rozczarowań. W „Wilku stepowym” Hermanna Hessego główny bohater doświadcza rozdarcia pomiędzy różnymi częściami własnej osobowości. „Your Own Reality” przywołuje podobny nastrój samotności. Zakończenie „In Requiem” nie przynosi wielkiego triumfu ani obietnicy odkupienia. Pozostawia świadomość, że człowiek musi nauczyć się żyć we własnym świecie, nawet jeśli nie jest on taki, o jakim kiedyś marzył.

Krytycy o „In Requiem”. Wielki powrót czy spotkanie z własnym cieniem?

Recenzje „In Requiem” były zróżnicowane, co doskonale pokazuje, jak trudno oceniać zespół posiadający tak bogatą i zmienną historię. Eduardo Rivadavia z AllMusic potraktował album jako podróż ku okresowi „Shades of God”, „Icon” i „Draconian Times”. Docenił powrót ciężkich gitar, tradycyjnej sekcji rytmicznej i ograniczenie elektroniki, ale zaznaczył, że do odzyskania dawnej pozycji Brytyjczykom wciąż nieco brakuje. Jego zdaniem „In Requiem” stanowi solidny fundament dalszej odbudowy artystycznej tożsamości. Znacznie bardziej entuzjastyczny był Jackie Smit z „Chronicles of Chaos”, który wystawił albumowi 8,5/10. Napisał: „As solid and assured a record as any the band have put their talents to”, co można przetłumaczyć jako pochwałę płyty równie solidnej i pewnej artystycznie jak inne ważne dokonania zespołu. Krytyk szczególnie docenił „Never for the Damned” i „Ash & Debris”, choć zarzucał singlowemu „The Enemy” zbytnią przewidywalność.

Martin Iordanidis z niemieckiego „Visions” ocenił wydawnictwo na 8/12, dostrzegając wyraźniejszy powrót do metalowego brzmienia oraz podobieństwa pomiędzy bardziej stanowczym wokalem Nicka Holmesa a śpiewem Jamesa Hetfielda. Podkreślił jednak, że elektroniczne doświadczenia nadal pozostają słyszalne. Odmienny pogląd przedstawił Grzegorz Dusza w polskim magazynie „Audio”, uznając, że przywrócenie cięższych gitar nie oznacza automatycznie odzyskania dawnej świeżości. Jeszcze bardziej krytyczny był Jakub Gańko z Rockmetal.pl, który przyznał płycie 4/10, zarzucając zespołowi powtarzanie własnych pomysłów i niedostateczną siłę kompozycji. Kto miał rację? Moim zdaniem obie strony dostrzegły fragment tej samej prawdy. „In Requiem” nie jest rewolucją porównywalną z „Gothic” ani arcydziełem na miarę „Draconian Times”, ale nie jest również bezwartościową próbą odtwarzania przeszłości. To muzyka zespołu, który po latach eksperymentów odzyskał własny język, nie odrzucając zdobytych doświadczeń.

Gregor Mackintosh i Nick Holmes. Dwaj architekci melancholii

Gregor Mackintosh należy do gitarzystów, których znaczenie trudno opisać technicznymi parametrami. Jego wielkość wynika z umiejętności tworzenia melodii posiadających natychmiast rozpoznawalny emocjonalny charakter. Kilka dźwięków wystarcza, aby pojawiła się atmosfera tęsknoty, rozczarowania i utraconej nadziei. Można porównać go do Davida Gilmoura, szczególnie pod względem nadawania prostym frazom głębokiego znaczenia. Mackintosh jest jednak znacznie bardziej posępny. Tam, gdzie Gilmour potrafi otwierać przestrzeń i prowadzić ku światłu, gitarzysta Paradise Lost częściej zamyka słuchacza w świecie, z którego nie ma łatwego wyjścia. Nick Holmes stanowi doskonałe dopełnienie tej estetyki. Jego głos nie posiada operowej skali Bruce’a Dickinsona ani dramatycznej ekspresji Roba Halforda. Łączy szorstkość metalowego śpiewu z emocjonalną powściągliwością rocka alternatywnego. Słychać w nim zmęczenie, ironię i melancholię, których nie da się podrobić. Na „In Requiem” obaj muzycy ponownie odnajdują wspólny język. Mackintosh tworzy melodie przypominające utracone wspomnienia, a Holmes nadaje im głos człowieka, który nie jest już pewien, czy pragnie te wspomnienia odzyskać.

Zamiast zakończenia. Nie można wrócić do raju, z którego kiedyś się wyszło

W „Raju utraconym” Miltona upadek nie oznacza wyłącznie utraty miejsca. Jest także utratą stanu niewinności, którego nie można odzyskać poprzez zwyczajne cofnięcie czasu. Podobnie wygląda historia Paradise Lost. Muzycy nie mogli po prostu ponownie nagrać „Icon” czy „Draconian Times”, ponieważ sami nie byli już ludźmi, którzy stworzyli tamte albumy. Minęły lata, zmieniły się doświadczenia, muzyczne fascynacje i sposób postrzegania świata. „In Requiem” opowiada właśnie o niemożliwości prostego powrotu. To płyta zespołu, który odzyskuje własny język, ale nie udaje, że nic się wcześniej nie wydarzyło. Elektroniczne eksperymenty stały się częścią doświadczenia, pozwalającego wzbogacić dawną stylistykę. Gitarowe riffy powróciły, lecz nabrały innego znaczenia. Nie są już manifestacją młodzieńczej agresji. Stały się narzędziem dojrzałej refleksji.

Album nie jest doskonały. Niektóre kompozycje pozostają przewidywalne, kilka refrenów nie osiąga siły najlepszych nagrań Paradise Lost, a produkcja chwilami wygładza brzmienie, które mogłoby być bardziej surowe. Brakuje również utworu o sile „As I Die”, „True Belief” czy „Forever Failure”. Ale „In Requiem” posiada coś, czego nie można zastąpić techniczną perfekcją: autentyczną atmosferę i wyraźną artystyczną tożsamość. Brytyjczycy przypominają bohatera, który po długiej podróży wraca do rodzinnego domu i odkrywa, że wszystko wygląda znajomo, ale nic nie jest już takie samo. Ściany stoją na swoich miejscach, meble pozostają niezmienione, a jednak w powietrzu unosi się obecność czasu, którego nie da się odzyskać.

Paradise Lost nie odzyskali na „In Requiem” utraconego raju. Odkryli jednak, że w jego ruinach nadal można tworzyć piękną muzykę. Nie ma tutaj zwycięstwa nad przeszłością ani obietnicy odkupienia. Jest świadomość, że nawet po latach błądzenia człowiek może ponownie odnaleźć własny głos. A czasami właśnie taka muzyka – pozbawiona łatwego pocieszenia, lecz pełna prawdziwych emocji – pozostaje z nami najdłużej.

Ocena końcowa: 8,5/10

„In Requiem” Paradise Lost (2007) to jeden z najważniejszych albumów późniejszego etapu kariery brytyjskich pionierów gothic metalu. Jedenaście kompozycji łączy gothic metal, doom metal, ciężkie gitarowe riffy i melancholijną melodykę, a największymi atutami pozostają „Never for the Damned”, „Ash & Debris”, „Requiem”, „Beneath Black Skies”, „Unreachable” i „Your Own Reality”. Charakterystyczne partie Gregora Mackintosha, chropowaty wokal Nicka Holmesa oraz odzyskana gitarowa siła tworzą album spójny i emocjonalnie przekonujący. Najpoważniejsze słabości to pewna przewidywalność kompozycji, niedostatek zaskakujących rozwiązań i brak utworu dorównującego największym klasykom zespołu.

Werdykt: „In Requiem” nie jest tak przełomowy jak „Gothic”, „Icon” czy „Draconian Times”, ale stanowi udane połączenie doświadczeń z elektronicznego okresu działalności Paradise Lost z tradycyjnym gitarowym brzmieniem. To płyta szczególnie wartościowa dla miłośników My Dying Bride, Anathemy, Katatonii, Type O Negative i klasycznego brytyjskiego gothic metalu.

Paradise Lost – „In Requiem” (Century Media Records, 2007). Produkcja: Rhys Fulber, miks: Mike Fraser. Jedenaście utworów, około 45 minut. Okładka: Seth Siro Anton. Przywołane opinie krytyczne pochodzą z AllMusic, „Chronicles of Chaos”, „Visions”, „Audio” i Rockmetal.pl. Cytaty pozostawiono w oryginale wraz z polskim objaśnieniem. Odniesienia literackie, interpretacje oraz ocena końcowa stanowią autorski komentarz redakcyjny.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

Trybunał, rozejm i Wszystkich Świętych. Najważniejsze wydarzenia 1 listopada 2026 w Tomaszowie i na świecie

Niedziela, 1 listopada 2026 roku, upłynęła w Polsce pod znakiem pamięci o zmarłych, ale polityka i wojna nie pozwoliły światu na chwilę wytchnienia. Spór o Trybunał Konstytucyjny wszedł w kolejną fazę: głos zabrała Komisja Europejska, a Kancelaria Prezydenta zapowiedziała zawiadomienia do prokuratury. W Ukrainie kończy się lokalny rozejm, który umożliwił ewakuację części mieszkańców okupowanych Ołeszek. Rosyjskie naloty nadal przynoszą ofiary. W Tomaszowie i całym powiecie mieszkańcy odwiedzali groby bliskich, a policja zabezpieczała drogi prowadzące do cmentarzy. Łódzkie służby przypominały o zagrożeniach związanych z podróżami, kradzieżami i wzmożonym ruchem. Jutro Zaduszki, powrót do pracy i kolejny dzień politycznych rozstrzygnięć. Data dodania artykułu: 01.11.2026 20:39
Trybunał, rozejm i Wszystkich Świętych. Najważniejsze wydarzenia 1 listopada 2026 w Tomaszowie i na świecie

1 listopada w historii. Lizbona w ruinach, Orlęta Lwowskie i pamięć Tomaszowa

Są takie dni, kiedy historia zdaje się szczególnie mocno przypominać o ludzkiej kruchości. W Lizbonie ziemia pochłaniała całe ulice i świątynie, we Lwowie młodzi ludzie chwytali za broń, a w Tomaszowie Mazowieckim niemieccy okupanci niszczyli wielopokoleniową społeczność żydowską. Ten sam dzień przyniósł jednak wielkie idee, odkrycia i dzieła sztuki. Michał Anioł odsłaniał freski Kaplicy Sykstyńskiej, Shakespeare opowiadał o burzy, a Nirvana, Tom Petty i Megadeth wydawali płyty, które przetrwały próbę czasu. Co wydarzyło się 1 listopada? Dzisiejsze kalendarium historyczne to opowieść o pamięci, wolności, wojnie, literaturze, muzyce i sporcie. A przede wszystkim o ludziach, których nie wolno sprowadzać do statystyk. Data dodania artykułu: 01.11.2026 09:09
1 listopada w historii. Lizbona w ruinach, Orlęta Lwowskie i pamięć Tomaszowa

31 października w historii. Luter zmienia Europę, Queen podbija świat, a Tomaszów przeżywa tragedię getta

Jednego dnia w Wittenberdze rozpoczęła się religijna rewolucja, która na zawsze zmieniła Europę. Cztery stulecia później polscy żołnierze zrywali austriackie orły w Krakowie, a brytyjscy lotnicy kończyli zwycięską bitwę o własne niebo. W Tomaszowie Mazowieckim niemieccy okupanci prowadzili likwidację getta, wysyłając tysiące ludzi na śmierć. W Indiach zamordowano premier Indirę Gandhi, a Queen stworzyli muzykę, która nie chciała podporządkować się żadnym regułom. Co wydarzyło się 31 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 31 października prowadzi od Marcina Lutra i odzyskiwania niepodległości po podbój kosmosu, narodziny bitcoina i wielkie rockowe rocznice. To także dzień, w którym Tomaszów musi przypomnieć jedną z najtragiczniejszych kart własnej historii. Data dodania artykułu: 31.10.2026 06:45
31 października w historii. Luter zmienia Europę, Queen podbija świat, a Tomaszów przeżywa tragedię getta

30 października w historii: ostatni ślub w tomaszowskim getcie, śmierć księdza Popiełuszki i „Wojna światów”, która przestraszyła Amerykę

Są dni, w których historia przypomina dramat napisany przez kilku autorów naraz. W Tomaszowie Mazowieckim, pośród niemieckich przygotowań do deportacji Żydów do Treblinki, dwoje młodych ludzi postanowiło wziąć ślub. W Polsce komunistyczna władza odbierała obywatelom oszczędności, a po latach z wód Wisły wydobywano ciało zamordowanego księdza Jerzego Popiełuszki. W Ameryce radiowa „Wojna światów” zamieniała fikcję w pozornie prawdziwe wiadomości, a Muhammad Ali udowadniał, że wielki mistrz potrafi wygrać również rozumem. Co wydarzyło się 30 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 30 października prowadzi od odzyskiwania niepodległości przez Polskę po muzykę Eltona Johna, George’a Michaela i U2. Najbardziej przejmująca historia wydarzyła się jednak tutaj, w naszym mieście. Data dodania artykułu: 30.10.2026 07:09
30 października w historii: ostatni ślub w tomaszowskim getcie, śmierć księdza Popiełuszki i „Wojna światów”, która przestraszyła Amerykę

29 października w historii. Generał Maczek wyzwala Bredę, Wall Street przeżywa katastrofę, a Tomaszów pamięta chłopaka, który marzył o teatrze

Historia bywa okrutna w swoich kontrastach. Jednego dnia polscy żołnierze przynosili wolność holenderskiemu miastu, innego tłumy inwestorów patrzyły, jak na nowojorskiej giełdzie znikają ich majątki. W Tomaszowie Mazowieckim rodził się tymczasem chłopiec, który dwadzieścia lat później, zamknięty w niemieckim getcie, próbował ocalić odrobinę normalności za pomocą teatru, rysunku i listów do ukochanej. Co wydarzyło się 29 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 29 października przypomina wyzwolenie Bredy przez generała Maczka, dramatyczny krach na Wall Street w 1929 roku, narodziny internetu, poezję Zbigniewa Herberta i muzykę Deep Purple. Jest też opowieścią o człowieku, którego marzenia przerwała Zagłada, ale którego słowa przetrwały tysiące kilometrów od rodzinnego Tomaszowa. Data dodania artykułu: 29.10.2026 07:35
29 października w historii. Generał Maczek wyzwala Bredę, Wall Street przeżywa katastrofę, a Tomaszów pamięta chłopaka, który marzył o teatrze

Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

Rafał Tataruch, dyrektor COS-OPO w Zakopanem, przyznał, że główne wyzwanie, które wpływa na zakończenie budowy hali lodowej, to system wentylacji. - Czekamy na projekt, ale inne prace trwają — zapewnił. W listopadzie zaplanowano pierwsze próby mrożenia tafli torów. Opóźnienie inwestycji sięga trzech lat. Data dodania artykułu: 28.10.2026 09:36
Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

Historia nie zawsze zapowiada katastrofę hukiem armat. Czasem zaczyna się od zamkniętej ulicy, żołnierzy stojących przed domem albo decyzji polityków, którzy jednym podpisem odbierają ludziom oszczędności całego życia. W październiku 1942 roku nad tomaszowskim gettem zaciskała się pętla. Siedem lat później, w 1950 roku, polski Sejm przyjął ustawę, która dramatycznie uszczupliła prywatne zasoby pieniężne. Tego samego dnia w różnych epokach odsłaniano Statuę Wolności, kończono kryzys kubański i tworzono muzykę, która miała zmienić historię rocka. Co wydarzyło się 28 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 28 października prowadzi od „Podróży Guliwera” do Metalliki, od walki o niepodległość Polski po dramat żydowskich mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Data dodania artykułu: 28.10.2026 07:45
28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Jednego dnia niemieccy funkcjonariusze wyprowadzili z warszawskiego ratusza prezydenta, który nie opuścił stolicy podczas jej oblężenia. W innym październiku amerykańskie i radzieckie czołgi stanęły naprzeciw siebie w Berlinie, a rok później świat znalazł się o krok od wojny nuklearnej. Tymczasem w 1943 roku z Auschwitz wysłano pocztówkę do Tomaszowa Mazowieckiego. Jej autorką była młoda więźniarka, której historia przetrwała w muzealnych zbiorach. Co wydarzyło się 27 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne opowiada również o narodzinach polskiej demokracji parlamentarnej, wielkich pisarzach, muzycznych przełomach i sportowych triumfach. Przede wszystkim jednak przypomina, że historia świata bywa zapisana na niewielkiej kartce papieru, zaadresowanej do zwyczajnego domu przy tomaszowskiej ulicy. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:53
27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa
Strofy dla Niepodległej

Strofy dla Niepodległej

Patriotyzm zapisany w wierszachPowiatowe Centrum Animacji Społecznej zaprasza na konkurs recytatorski „Strofy dla Niepodległej”, organizowany z okazji 108. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wydarzenie będzie jednym z ważnych punktów poprzedzających listopadowe obchody i połączy artystyczną prezentację z lekcją historii, patriotyzmu oraz rozmową o znaczeniu wolności.Na scenie zaprezentują się uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych z całego powiatu tomaszowskiego. Młodzi recytatorzy sięgną po utwory polskich poetów poświęcone ojczyźnie, wolności i narodowej pamięci.Dla uczestników i publicznościPrzesłuchania rozpoczną się 4 listopada 2026 roku o godz. 9.00. Jako pierwsi wystąpią uczniowie klas I–III szkół podstawowych, a następnie kolejne grupy wiekowe: klasy IV–VI, VII–VIII oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych.Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie ma być wyłącznie konkursem, ale także wspólnym świętowaniem i okazją do budowania poczucia wspólnoty. Na widownię zaproszeni są nie tylko uczestnicy, ale również rodziny, nauczyciele i mieszkańcy powiatu, którzy chcą wesprzeć młodych artystów.Ważne informacjeZgłoszenia do udziału w konkursie przyjmowane są do 28 października. Uczestników mogą zgłaszać nauczyciele oraz instruktorzy placówek kultury. Szczegółowe informacje, regulamin i wymagane dokumenty udostępnia Powiatowe Centrum Animacji Społecznej.To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, jak patriotyczna poezja zyskuje nowy, osobisty wymiar w interpretacji młodego pokolenia. Data rozpoczęcia wydarzenia: 04.11.2026
Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Wyjątkowy koncert w PCAS-iePowiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim zaprasza na Jazzowe Zaduszki – koncert pełen wspomnień, nastroju i jazzowych interpretacji dobrze znanych utworów. Wydarzenie odbędzie się 5 listopada o godz. 18.30 w sali widowiskowej PCAS-u.To propozycja dla miłośników muzyki, którzy cenią wieczory z klimatem, refleksją i repertuarem bliskim kilku pokoleniom słuchaczy. Listopadowa atmosfera nadaje temu spotkaniu szczególny charakter, łącząc pamięć, emocje i piękno muzycznych opowieści.Znane utwory w jazzowej odsłoniePodczas koncertu publiczność usłyszy piosenki związane z twórczością Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego i Zbigniewa Wodeckiego. Ich repertuar zabrzmi tym razem w nowych, jazzowych aranżacjach przygotowanych przez Calisia Jazz Quartet.Na scenie wystąpią: Małgorzata Biniek – wokal, Maciej Bąk – instrumenty klawiszowe, Mirosław Skowroński – perkusja oraz Bogumił Cieślak – kontrabas i gitara basowa.Wstęp i organizacjaWstęp na wydarzenie jest bezpłatny, jednak obowiązują wejściówki dostępne w sekretariacie placówki. Koncert odbędzie się w sali widowiskowej PCAS-u przy ul. Farbiarskiej 20/24 w Tomaszowie Mazowieckim.Jazzowe Zaduszki od kilku lat zajmują ważne miejsce w kalendarzu wydarzeń organizowanych przez PCAS i co roku przyciągają publiczność szukającą muzyki z klasą, sentymentem i wyjątkową atmosferą. Data rozpoczęcia wydarzenia: 05.11.2026

Polecane

Trybunał, rozejm i Wszystkich Świętych. Najważniejsze wydarzenia 1 listopada 2026 w Tomaszowie i na świecie

Trybunał, rozejm i Wszystkich Świętych. Najważniejsze wydarzenia 1 listopada 2026 w Tomaszowie i na świecie

Niedziela, 1 listopada 2026 roku, upłynęła w Polsce pod znakiem pamięci o zmarłych, ale polityka i wojna nie pozwoliły światu na chwilę wytchnienia. Spór o Trybunał Konstytucyjny wszedł w kolejną fazę: głos zabrała Komisja Europejska, a Kancelaria Prezydenta zapowiedziała zawiadomienia do prokuratury. W Ukrainie kończy się lokalny rozejm, który umożliwił ewakuację części mieszkańców okupowanych Ołeszek. Rosyjskie naloty nadal przynoszą ofiary. W Tomaszowie i całym powiecie mieszkańcy odwiedzali groby bliskich, a policja zabezpieczała drogi prowadzące do cmentarzy. Łódzkie służby przypominały o zagrożeniach związanych z podróżami, kradzieżami i wzmożonym ruchem. Jutro Zaduszki, powrót do pracy i kolejny dzień politycznych rozstrzygnięć. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 20:39
1 listopada w historii. Lizbona w ruinach, Orlęta Lwowskie i pamięć Tomaszowa

1 listopada w historii. Lizbona w ruinach, Orlęta Lwowskie i pamięć Tomaszowa

Są takie dni, kiedy historia zdaje się szczególnie mocno przypominać o ludzkiej kruchości. W Lizbonie ziemia pochłaniała całe ulice i świątynie, we Lwowie młodzi ludzie chwytali za broń, a w Tomaszowie Mazowieckim niemieccy okupanci niszczyli wielopokoleniową społeczność żydowską. Ten sam dzień przyniósł jednak wielkie idee, odkrycia i dzieła sztuki. Michał Anioł odsłaniał freski Kaplicy Sykstyńskiej, Shakespeare opowiadał o burzy, a Nirvana, Tom Petty i Megadeth wydawali płyty, które przetrwały próbę czasu. Co wydarzyło się 1 listopada? Dzisiejsze kalendarium historyczne to opowieść o pamięci, wolności, wojnie, literaturze, muzyce i sporcie. A przede wszystkim o ludziach, których nie wolno sprowadzać do statystyk. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 09:09
Tomaszowianie, kogoście wybrali?

Tomaszowianie, kogoście wybrali?

Kilka lat temu poseł Adrian Witczak zasłynął z tego, że okradał z internetowych postów nie żyjącego już działacza społecznego, a później posła, Łukasza Litewkę. Publikowane przez Witczaka posty stanowiły niemalże 1:1 kopię wpisów lubianego i szanowanego aktywisty. W ten sposób ambitny radny z Tomaszowa zbudował swój mocno zniekształcony wizerunek wizerunek osoby wrażliwej i społecznie zaangażowanej. Problemem nie była tylko kradzież samych postów, ale emocji z nimi związanych przynależnych do ich autora. W międzyczasie Witczak został posłem ale jego sposób działania się nie zmienił. Nadaktywność medialna to za każdym razem powielanie porannych partyjnych przekazów. Poseł powtarza jedynie to, co sugerują poranne maile od partyjnej centrali. Nie ma tu miejsca na swobodę i indywidualizm myślenia. Dzisiaj w nocy po raz kolejny zabłysnął wpisami. Tym razem dotyczą kompromitacji Rządu przy akcji w Trybunale Konstytucyjnym. Ocenę zostawiamy czytelnikom. Sami porównajcie screeny wpisów i napiszcie co o nich myślicie. Nam zostaje jedynie zapytać: czyj przekaz wygłasza Witczak, kiedy domaga się sprzedaży tomaszowskiego szpitala? Oczywiście lajkujcie i udostępniajcie dalej, tak jak prosi o to poseł. Data dodania artykułu: Wczoraj, 09:55 Liczba komentarzy: 5 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
Trybunał, rozejm i Wszystkich Świętych. Najważniejsze wydarzenia 1 listopada 2026 w Tomaszowie i na świecie Młodzi lekkoatleci spotkają się w Spale. Przed nami VI Olimpiada Powiatu Tomaszowskiego Twarda mówi „sprawdzam”. Teraz już nie tylko inwestorom. Mieszkańcy żądają wyjaśnień od starosty Lechia zatrzymuje wicelidera. Pewne 2:0 z Wigrami i ważne przełamanie w Tomaszowie Wąsy są symbolem. Badania mogą uratować życie. Listopad miesiącem świadomości męskich nowotworów 1 listopada. Wszystkich Świętych – dzień pamięci, ale przede wszystkim święto życia Prognoza pogody na 1 i 2 listopada. Chłodno, pochmurno i miejscami z mżawką 1 listopada w historii. Lizbona w ruinach, Orlęta Lwowskie i pamięć Tomaszowa Z Nowego Jasienia na najwyższy stopień podium. „Jasienianki” najlepsze w Polsce Tomaszowianie, kogoście wybrali? Opieka nad dziećmi nawet do godz. 20. Nowa możliwość dla rodziców w Tomaszowie Dziewczyny z Lechii Tomaszów wicemistrzyniami Polski! Wielki sukces rocznika 2017
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama badanie bezdechu sennego
Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

Rafał Tataruch, dyrektor COS-OPO w Zakopanem, przyznał, że główne wyzwanie, które wpływa na zakończenie budowy hali lodowej, to system wentylacji. - Czekamy na projekt, ale inne prace trwają — zapewnił. W listopadzie zaplanowano pierwsze próby mrożenia tafli torów. Opóźnienie inwestycji sięga trzech lat.
Tomaszowianie, kogoście wybrali?

Tomaszowianie, kogoście wybrali?

Kilka lat temu poseł Adrian Witczak zasłynął z tego, że okradał z internetowych postów nie żyjącego już działacza społecznego, a później posła, Łukasza Litewkę. Publikowane przez Witczaka posty stanowiły niemalże 1:1 kopię wpisów lubianego i szanowanego aktywisty. W ten sposób ambitny radny z Tomaszowa zbudował swój mocno zniekształcony wizerunek wizerunek osoby wrażliwej i społecznie zaangażowanej. Problemem nie była tylko kradzież samych postów, ale emocji z nimi związanych przynależnych do ich autora. W międzyczasie Witczak został posłem ale jego sposób działania się nie zmienił. Nadaktywność medialna to za każdym razem powielanie porannych partyjnych przekazów. Poseł powtarza jedynie to, co sugerują poranne maile od partyjnej centrali. Nie ma tu miejsca na swobodę i indywidualizm myślenia. Dzisiaj w nocy po raz kolejny zabłysnął wpisami. Tym razem dotyczą kompromitacji Rządu przy akcji w Trybunale Konstytucyjnym. Ocenę zostawiamy czytelnikom. Sami porównajcie screeny wpisów i napiszcie co o nich myślicie. Nam zostaje jedynie zapytać: czyj przekaz wygłasza Witczak, kiedy domaga się sprzedaży tomaszowskiego szpitala? Oczywiście lajkujcie i udostępniajcie dalej, tak jak prosi o to poseł.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Dziewczyny z Nowego Jasienia: brawo za to, że się postarałyście. Jednak ostra krytyka za tę dziadowską nagrodę finansową za ten Wasz sukces. To jest właśnie ten niemiecki donaldinio, który nienawidzi Polaków. Źródło komentarza: Z Nowego Jasienia na najwyższy stopień podium. „Jasienianki” najlepsze w Polsce Autor komentarza: Karol Treść komentarza: Tylko pełna dwukadencyjność ! Źródło komentarza: Tomaszowianie, kogoście wybrali? Autor komentarza: Dr Żywago Treść komentarza: Żaden spin im nie pomoże, Koalicja przegrywa to starcie na każdym froncie Źródło komentarza: Tomaszowianie, kogoście wybrali? Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: Sędziowie NIE COFAJCIE SIĘ !!!!! Źródło komentarza: Tomaszowianie, kogoście wybrali? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Materiał powyżej jest krótki, ale treściwy. Dodatkowo jest zilustrowany tymi dwoma wpisami w internecie. W związku z tym, równie krótko można tego Witczaka opisać. To zwykła, lokalna miernota, która nie jest zdolna do samodzielnego, samorządowego i parlamentarnego myślenia. To taki cyborg, systematycznie nakręcany, zdolny tylko do paplania tego, co wcześniej paplali jego równie durnowaci szefowie. I ci jego szefowie puszczają tego pajaca do mediów, bo są pewni, że ta miernota nie jest w stanie wymyślić niczego mądrego i że powie tylko te idiotyzmy, które serwują oni sami. I na koniec tytułowe pytanie do wyborców tego pajaca: KOGOŚCIE WYBRALI ? Czy naprawdę jesteście tacy głupcy, jak Wasz wybraniec?! Źródło komentarza: Tomaszowianie, kogoście wybrali? Autor komentarza: Tomaszowianin Treść komentarza: Nie można się cofać skoro w rozwoju zostało się daleko z tył Źródło komentarza: Tomaszowianie, kogoście wybrali?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama